INFORMACJE O BLOGU

Volenti Non Fit Iniuria

Ten manifest użytkownika tts0 przeczytało już 4682 czytelników!
Łącznie swój komentarz zostawił 1 z nich.

MÓJ BLOG

Pozostałe

Ostatni taniec.21.07.2020 18:47, @tts0

+1

"Oto historia, której życie nigdy nie napisze."

Wielbiciel patetycznych cytatów —

WSTĘP

Przyznaję bez bicia - zawsze bawiły mnie te niby-podniośle brzmiące cytaty na początku różnych dzieł literackich, czy kinematograficznych, dlatego też w końcu postanowiłem wymyślić swój; a co mi tam! Szczególnie, że akurat ten ma szansę pozostać prawdziwy do końca świata. To, co tu przeczytacie, nie będzie jednak literaturą wybitną(kiedy ja coś ostatnio przeczytałem albo napisałem?) ani nawet spełniającą wymogi utartej już jakiś czas temu konwencji FMowego blogowania(wtedy musiałoby być co najmniej 20 wpisów). Wszechświat tej rozgrywki urodził się w grudniu 2018 roku, przez co jego rozległość oraz moja pamięć - dobra, choć krótka - skazują mnie na pisarstwo anengdotyczne, przeplatane "chłopkoroztropkowymi" przemyśleniami, czyli jednym słowem - bełkot. Nie to jest jednak najważniejsze, bo jak mawiają miłośnicy rymów częstochowskich(pozdrawiam polską "rapgrę") - liczy się przekaz! 

♦♦♦

Szczerze, już nie pamiętam, jaki cel przyświecał mi, gdy rozpoczynałem tę karierę, choć podejrzewam, że gdzieś w majakach o odległej, świetlanej(rzecz jasna) przyszłości musiało chodzić o ugranie czegoś znaczącego polskim klubem na arenie międzynarodowej, czyli napisanie tej częsci piłkarskiej historii, której możemy zazdrościć chociażby Serbom, czy Rumunom(względnie: Serbą, czy Rumuną - bo to są dziś najnowsze trendy w języku polskim).

Tymczasem niewiele brakowało, by cudowny rejst statkiem "Legia" pobił wyczyny "Titanica", tonąc jeszcze w porcie, bowiem w pierwszym sezonie przegraliśmy aż 11 ligowych spotkań, co skończyło się III lokatą i 9-punktową stratą do poznańskiego Lecha. Do dziś nie wiem, dlaczego wirtualny pan Mioduski(dla niektórych "wyklętych", walczących pod sztandarami Legii - MioduLski; w sumie to zrozumiałe, że wszędzie przed oczami mieni im się "eLka") nie wywalił mnie na zbity pysk. Widocznie musiał być mną zauroczony bardziej niż ten prawdziwy niezłomnym Ricardem Sa Pinto. Zapewne dopomogło tu zdobycie Pucharu Polski oraz emocjonujący, obfity w radosny futbol dwumecz z Milanem w 116 Ligi Europy(przegrany oczywiście).

Przez dwa kolejne sezony wygrywaliśmy już mistrzostwo, a w tym ostatnim po raz pierwszy za mojej kadencji mogliśmy usłyszeć przy Łazienkowskiej hymn Ligi Mistrzów. Sprzedaliśmy też Konrada Michalaka do Augsburga za wtedy rekordowe 4 bańki €uro. Tym lepiej, bo gość nie zagrał u mnie ani minuty. Cała kasa oczywiście szła w rozwój klubowych obiektów oraz akademii.

I tutaj mója pierwsza, dłuższa rant-dygresja(tym razem z małym spoiler-alertem). Jak się później okaże, tego typu sposób inwestowania pieniędzy przez kluby będące na takim, a nie innym miejscu łańcucha pokarmowego, to jedyny słuszny sposób. Tymczasem w Polsce za bycie pionierem w tej dziedzinie(100 lat za murzynami - dodajmy) grozi demolka stadionu przez... "najwierniejszych kibiców", którzy "mają, kurwa, dosyć". 

Posłuchajcie, Jełopy! Mistrzostwo Polski to (...) gówno(z kogo to parafraza?), po prostu; i wasze urojenia nie zmienią obiektywnej wartości tego trofeum. Oczywiście, lepiej jest je wygrać, niż nie wygrać - wtedy można z dumą uchodzić za jednookiego króla ślepców - ale to ma być tylko środek do celu, którym powinna być walka na arenie międzynarodowej. Nie da się na tych waszych piaskach tymczasowości, bylejakości i umysłowego zacietrzewienia zbudować solidnych fundamentów pod te sukcesy. Na co mamy liczyć? Że co okienko transferowe jakiś agent z Bałkanów będzie nam przywoził nowego Modrica albo że ten następny grajek z Czechosłowacji to już na pewno piłkarska reinkarnacja Nedveda? Jebnijcie się w łeb!

A wracając do kariery, to tutaj kończy się jej pierwszy, dość przykrótkawy rozdział, bo zwyczajnie znudziło mi się tradycyjne rozgrywanie FMowych meczów. Więcej o tym możecie przeczytać tutaj:

http://tts0.cmrev.com/blog/10312,_the-american-way_-_-czyli-jak-wygralem-wszystko-kierujac-z-tylnego-fotela_.html

W maju 2020 roku zostałem więc dyrektorem sportowym Legii, a moje miejsce na ławce trenerskiej zajął niemiecki były zawodnik niższych lig Daniel Beyer. Pewnie nigdy o nim nie słyszeliście; bez obaw, ja też nie, ale ważne jest to, że profil menadżerski tego gościa idealnie pasował do naszej ekipy - preferowane formacje, którymi sam grałem oraz neutralne podejście do pozostałych takczycznych aspektów, co mogło mieć kluczowe znaczenie przy znacznym rozdzwięku poziomu sportowego między rywalami ligowymi i pucharowymi. 

Zdradzę Wam pewien fakt, żeby nie musieć się o tym rozpisywać - nie licząc pierwszego, feralnego sezonu za każdym razem wygrywaliśmy przynajmniej Mistrzostwo Polski. Z kolei skuteczność awansów do fazy grupowej europejskich pucharów wynosi 20/20. 

Beyer musiał poczekać rok na swój debiut w Lidze Mistrzów, jednak potem zawsze już tam graliśmy zajmując przynajmniej III miejsce w grupie. 

Ale sezon 21/22 był wyjątkowy nie ze względu na wynik sportowy(MP oraz 18 LE), lecz finansowy. Ostatniego dnia okienka transferowego działaczom w Lipsku najwidoczniej przepaliły się mózgowe styki od nadmiaru "energetyków", bo zaoferowali za Sebastiania Szymańskiego(grajka raczej przeciętnego nawet w Legii) ok. 18 milionów €uro... tak, dobrze czytacie - €uro! Co ciekawe, ja tego dnia również mialem jakieś zwarcie na neuronach(więc to może jednak działanie tych maszyn CIA do smażenia mózgów?), bo ubłagałem wirtualnego prezesa, żeby tę ofertę odrzucił. Naprawdę, jak teraz o tym myślę, to po prostu brak mi słów... co ja, kurwa, chciałem "na Szymańskim do Europy"? Na szczęscie, FMowi bogowie się nade mną zlitowali i RB Lipsk ponowił ofertę, która po latach zamknęła się w 23 bańkach €urowaluty. Dacie wiarę?!

A to dopiero początek! W zimowym okienku tego sezonu zameldował się przy Łazienkowskiej Juan Ramirez, peruwiański lewoskrzydłowy, który ledwie póltora roku później odszedł do Interu za... 28 milionów €uro. Co, już zcięło Was z nóg? To posłuchajcie tego! W jego miejsce sprowadziłem dosłownie piłkarską kopię 1 do 1, Ramirezowego krajana Andyego Bellinego, który to z kolei dwa lata później wylądował w czerwonej częsci Mediolanu za okrągłych 60 milionów €uro. I to jeszcze nic! Wraz z Andym Belline zawitał do nas kolumbijski prawoskrzydłowy, Daniel Dionisi A.K.A. PSG daje za mnie 100 baniek...

I tutaj czas na kolejną dygresję. Było już o kibicach, teraz pora na działaczy. Czym powinien odznaczać się dobry przywódca? No, najlepiej omnipotencją. Ale nie wymagajmy cudów(tutaj bez ironii), wystarczy, żeby taki gość potrafił wyciągać słuszne wnioski z otaczającego go świata, zarówno w sferze historycznej, jak i teraźniejszej. Czy potrafią to polscy "Baronowie", na czele z "Prezesem tysiąclecia"? Przykładów przeczących jest tyle, że można by napisać ksiazkę. Ja jednak chcę się skupić na jednym - wprowadzenie ostrych ograniczeń dla piłkarzy spoza UE, czym de facto zamknęliśmy się na te rynki. Ja już nawet pomijam fakt, że Ameryka Łacińska(nie mylić z Południową) jest w zasadzie kolebką wszelkiej maści mistrzów sportu(piłkarzy, baseballistów, koszykarzy, siatkarzy, fighterów i tak dalej), bo ktoś jeszcze mógłby uznać to za dowód anegdotyczny, a ja musiałbym szukać dowodów już tych prawdziwych. Nie chce mi się, dlatego podam suche liczby, na wyszukanie których poziom mojego lenistwa pozwolił. Liczba ludności UE - ok. 500 milionów; reszta świata - ok. 7 miliardów. Podobno cały świat gra w gałę, to gdzie jest, kurwa, większa szansa na znalezienie piłkarskiego diamentu? W UE, czy poza UE? Mówię oczywiście w kontekście polskich klubów, na które żaden gracz z topowej ligi UE nawet nie spojrzy. Dla Prezesa Bońka i jego popleczników odpowiedź była jasna. Jeśli dodamy jeszcze do tego fakt, że te przepisy zostały wprowadzone gdzieś mniej więcej w momencie politycznych zawirowań na Ukrainie, z której uciekać chciał każdy, kto potrafił prosto kopnąć piłkę, to naprawdę brak słów na opisanie tego geniuszu. Jaki był tego powód? Ot, inni też tak robią, więc my jak te barany...

A ja zarządałem za Dionisiego 120 milionów €uro. PSG odrzuciło ofertę. Właśnie tak zostaje się głupcem... albo legendą. W międzyczasie przeżyliśmy swój europejski sen drugiej kategorii lądując pod koniec maja 2024 roku na Cornella-El Prat w finale Ligi Europy przeciwko Milanowi. Po drodze odpadały kolejno: Szachtar(4:0), Sassuolo(5:2), Saint Etienne(6:2), Valencia(4:4, bramki wyjazdowe). Niestety, Włosi okazali się lepsi - pewne 2:0 i "elo breko".

Nim ruszę dalej z tą opowieścią, muszę oddać hołd realnym zawodnikom, którzy przez długie lata stanowili o sile Legii:

Sandro Kulenovic - jeśli ktoś z Was jeszcze gra w FMa 2018 i szuka taniego napastnika do lig spoza TOP 5, to niech już nie szuka. Kurwa, co ten gość wyprawia?! Jego ksywka to "40+", i bynajmniej nie chodzi tu o target matrymonialny. 

Lovro Majer - chorwacki Zinedine Zidane dla lig spoza TOP 5. Dostępny za darmo(w tym wypadku dosłownie).

Miquel Reisinho - portugalski Xavi dla lig spoza TOP 5. Kosztuje tyle, co kilogram soli.

Luis Pinheiro - portugalski Dani Alves dla lig spoza TOP 5. Księgowy nawet nie zauważy, że właśnie kupiłeś nowego zawodnika.

Tymczasem ja przez kolejne 5 sezonów prowadziłem taktykę w stylu "tanio kupię, drożej sprzedam, to wódki się też napiję". Kręgosłup drużyny pozostawał niezmienny i stanowili go w/w zawodnicy, dlatego też przyzwoicie radziliśmy sobie na arenie międzynarodowej(choć bez większych sukcesów). W siłę rosła akademia i... cała liga, bo oto w sezonie 26/27 poraz pierwszy w historii polska drużyna zagrała w LM bez eliminacji, była to oczywiście Legia. Po drodze zmienił się też właściciel z pana Mioduskiego na japońskiego biznesmena Hikaru Kawai; trzeba mu przyznać - niezły kupiec, jak się później okazało. 

Pod koniec lat 20-tych nasze cudowne pokolenie drugiej kategorii powoli zblizało się do piłkarskiej emerytury i gdy już myślałem, że zaraz wrócimy tam, skąd przyszliśmy, nagle dostrzegłem, że wszystkie moje poprzednie decyzje zaczęły się układać w jedną całość. Inwestycja w akademię - światowej klasy ofensywny pomocnik Jakub Lech; nieudana próba wyciśnięcia ostatniego grosza z waścisieli PSG - światowej klasy prawoskrzydłowy Daniel Dionisi; bezczelna futbolowa kolonizacja Portugalii(o, ironio!) - morze talentów w ataku i pomocy; wąż w kieszeni - 20 milionów wydane od ręki na światowej klasy argentyńskiego środkowego pomocnika Aarona Ianniego.

Powiem to szczerze i bez większego cienia przesady - w latach 30-tych warszawska Legia miała najlepszą ofensywę(atak + pomoc)... na świecie. Niech dowodem na to będzie fakt, że w 2036 roku Złotą Piłkę zdobył Jorge Coelho - napastnik, wychowanek i ZAWODNIK Legii, który w tym samym roku zapewnił reprezentacji Portugalii Mistrzostwo Europy(2 gole w finale, 6 w całym turnieju), a dwa sezony wcześniej załadował porażające 67 bramek we wszystkich rozgrywkach!

Niestety, defensywa pozostawiała wiele do życzenia, nawet mimo wydania na nią blisko 300 milionów €uro. Tak, to też nie błąd w druku - dzięki odpowiedniej polityce transferowej i bogatemu właścicielowi Legia miała rok rocznie 500 - 1000 milionów €uro na transfery. Szkoda tylko, że nie bardzo było gdzie to wydawać - zawodnicy światowej klasy nie rosną na drzewach.

Jest właśnie późny wieczór 12 maja 2037 roku. Mimo tak wielu szans, tylu wspaniałych zawodników nigdy nie udało nam się zdobyć zadnego europejksiego trofeum, a finał z 2024 roku był naszym jedynym. Decyzja została podjęta już dawno - niezależnie od wszystkiego 20 sezon będzie tym ostatnim. Kończy się nasze cudowne pokolenie. Wspaniały lewoskrzydłowy Teodoro jest już poza klubem; jego rodak Azevedo nie podnosi się z trybun; Dionisi i Lech zaraz wejdą w wiek chrystusowy  i również stracą na jakości; Ianni i Coelho mają jeszcze w sobie kilka sezonów, ale czy dadzą radę we dwójkę? Kopa dostał też trener Beyer, bo zdecydowałem, że przejdziemy na 4-4-2. 

Musicie wiedzieć, że Liga Mistrzów to w tym świecie gry taki Puchar Anglii z towarzyskim udziałem zespołów z innych częsci Europy. Dominacja drużyn z PremierLeague jest przerażająca. Tymczasem my już w 18 trafiamy na Tottenham, wielokrotnego zwycięsce rozgrywek, wielokrotnego naszego pogromcę, ekipę w której gra najlepszy piłkarz (tego) świata(zobaczcie na w/w screenie, ile razy wygrał Złotą Piłkę). Golimy ich 2 razy po 2:1, wygrywając dopiero 2 pierwsze mecze w historii naszych bezpośrednich pojedynków. 

W 14 żegnamy kolejnego angielskiego rywala, Arsenal - drużyna nieco słabsza, ale... angielska; wielokrotny półfinalista LM. 6:2 dla Legii w dwumeczu.

No więc jest właśnie późny wieczór... przed nami przedostatnia przeszkoda na drodze po upragniony puchar, PSG, które 2 sezony temu nie miało z nami nic do powiedzenia w 18 finału. Pierwszy mecz przegraliśmy u siebie 1:0 i choć byliśmy wyraźnie słabsi, nie takie cuda się zdarzają. Ostatecznie przegrywamy dwumecz po golu w doliczonym czasie gry(do 92-minuty było 2:1 dla nas na wyjeździe), a ja prawie wypierdalam monitor przez okno...

PODSUMOWANIE

Nie udało się, po prostu się nie udało... ale czy na pewno? 

Legia to w tej chwili 10-ty klub w Europie pod względem współczynnika klubowego(byliśmy losowani z pierwszego koszyka w LM).

19-ty klub w Europie pod względem reputacji.

Ekstraklasa od wielu lat spokojnie plasuje się na miejscach 7-9 zarówno w rankingu klubowym, jak i reputacji ligowej, z mocną szansą na miejsce 6, czyli de facto pierwsze, bo TOP 5 jest nie do ruszenia. Chyba nie muszę mówić, na czyich plecach została tam doniesiona?

Mamy w skladzie na każdej pozycji po jedynm graczu z łatką "zawodnika światowej klasy", wielu medalistów turniejów reprezentacyjnych, wreszcie zdobywcę Złotej Piłki.

Czy mam prawo czuć niedosyt?

EXTRAS

Na koniec, w ramach bonusu, zobaczmy, czy nasi zawodnicy rzeczywiście są "światowej klasy". Sam gram z całkowicie ukrytymi atrybutami, przez co profil zawodnika wygląda tak:

Więc zupełnie szczerze nie mam pojęcia, jak dobrzy są naprawdę.

POST SCRIPTUM

Mój ostatni FMowy taniec dobiegł końca(przynajmniej jeśli chodzi o FMa 2018).

ZDANIEM CZYTELNIKÓW CM REVOLUTION

FM REVOLUTION - OFICJALNA STRONA SERII FOOTBALL MANAGER W POLSCE
Największa polska społeczność Ponad 70 tysięcy zarejestrowanych użytkowników nie może się mylić!
Polska Liga Update Plik dodający do Football Managera opcję gry w niższych ligach polskich!
FM Revolution Cut-Out Megapack Największy, w pełni dostępny zestaw zdjęć piłkarzy do Football Managera.
Aktualizacje i dodatki Uaktualnienia, nowe grywalne kraje i inne nowości ze światowej sceny.
Talenty do Football Managera Znajdziesz u nas setki nazwisk wonderkidów. Sprawdź je wszystkie!
Polska baza danych - dyskusja Masz uwagi do jakości wykonania Ekstraklasy lub 1. ligi? Napisz tutaj!
Copyright © 2002-2020 by FM Revolution
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.